Siłą Festiwalu są ludzie. Wieczór z reżyserem Pawłem Ferdkiem i historią „Pollywood”
Treść
Festiwale filmowe to nie tylko projekcje na wielkim ekranie, ale przede wszystkim żywy kontakt z twórcami. To właśnie spotkania z Gośćmi Specjalnymi stanowią o sile Festiwalu Artystycznego Urodziny Billy’ego Wildera. W piątkowy wieczór w Centrum Kultury i Filmu z miłośnikami X muzy spotkał się reżyser filmów dokumentalnych, scenarzysta i podróżnik – Paweł Ferdek.

Tegorocznej, filmowej odsłonie festiwalu przyświecało hasło: „kino o kinie”. Postawiono na produkcje i dyskusje odsłaniające kulisy świata kinematografii – tego pięknego, ale i nierzadko bezwzględnego, w którym wielkie marzenia bezlitośnie zderzają się z ludzkimi dramatami i rozczarowaniami. W piątek festiwalowa publiczność obejrzała dokument „Pollywood”, którego Paweł Ferdek jest nie tylko reżyserem, ale występuje w nim również w roli przewodnika po fascynującej, choć często zapomnianej historii. Produkcja opowiada o ludziach, którzy wyemigrowali z ziem dawnej Polski, by po latach współtworzyć amerykański przemysł filmowy. Samuel Goldwyn, Louis B. Mayer czy bracia Warner zostali tu pokazani z zupełnie innej perspektywy. Zamiast pomnikowych figur wielkich producentów, o których wspomina każda encyklopedia, widzimy anonimowych na początku swej drogi emigrantów. To właśnie dzięki ich niesamowitej determinacji i przedsiębiorczości powstały fundamenty współczesnego Hollywood.
Spotkanie z reżyserem poprowadził Krzysztof Gierat, wieloletni dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Dyskusja koncentrowała się wokół kulis powstawania dokumentu oraz niezwykłych biografii jego bohaterów. Paweł Ferdek dzielił się historiami ze swojej podróży śladami pionierów Fabryki Snów, opowiadając o żmudnych, wieloletnich poszukiwaniach materiałów, które pozwoliły zrekonstruować ich losy. Mocno podkreślał, że „Pollywood” nie jest jedynie opowieścią o historii kina. To przede wszystkim uniwersalna historia ludzi zmuszonych do emigracji, którzy wbrew wszelkim przeciwnościom zrealizowali własny amerykański sen. Reżyser zwracał uwagę, że bez ich odwagi i wizjonerstwa, współczesne Hollywood wyglądałoby zupełnie inaczej. Paweł Ferdek nie krył zachwytu nad salą kinowo-widowiskową. Zwrócił uwagę, że obiekt tej klasy to rzadkość i często brakuje go nawet w miastach kilkukrotnie większych od Suchej Beskidzkiej.
Piątkowy wieczór zwieńczył pokaz „Bulwaru Zachodzącego Słońca”, jednego z najwybitniejszych dzieł patrona Festiwalu, Billy'ego Wildera. Klasyk znakomicie wpisał się w motto „kino o kinie”, bezkompromisowo obnażając mroczną stronę amerykańskiej fabryki snów.
Wojciech Ciomborowski