Przejdź do stopki

Hulajnoga elektryczna to nie zabawka. Zadziałać zanim wydarzy się tragedia

Treść

Hulajnogi elektryczne nie są może jeszcze tak powszechne jak rowery, ale z roku na rok ich posiadaczami jest coraz więcej osób. Przede wszystkim chętnie korzystają z nich dzieci i młodzież, dla których są szybkim i atrakcyjnym sposobem poruszania się. Niestety, młodzi użytkownicy nie zawsze zdają sobie sprawę z zagrożeń i często nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Jazda bez kasku, we dwoje, z dużą prędkością czy w miejscu, gdzie hulajnogą poruszać się nie wolno, może w jednej chwili skończyć się poważnym wypadkiem. Dlatego tak ważna jest nie tylko ostrożność samych dzieci, ale również czujność i odpowiedzialność rodziców.

Rodzice nie powinni zakładać, że dziecko samo będzie potrafiło ocenić wszystkie zagrożenia. Młody człowiek może dobrze radzić sobie z prowadzeniem hulajnogi, a jednocześnie nie mieć jeszcze wystarczającego doświadczenia życiowego, aby przewidzieć konsekwencje gwałtownego manewru, nieprawidłowego hamowania czy zderzenia z pieszym lub innym pojazdem. W przypadku hulajnogi elektrycznej nie trzeba dużej prędkości, aby doszło do poważnego urazu. Dlatego rozmowa o bezpieczeństwie, sprawdzenie umiejętności dziecka i konsekwentne egzekwowanie zasad powinny nastąpić zanim wydarzy się wypadek, a nie dopiero po nim.

Od 3 marca br. obowiązują nowe przepisy dotyczące wieku osób korzystających z hulajnóg elektrycznych. Poruszać się nimi po drodze mogą osoby, które ukończyły 13 lat. Młodsze dzieci mogą korzystać z hulajnogi wyłącznie w strefie zamieszkania i pod opieką osoby dorosłej. Co więcej, Osoby między 13. a 18. rokiem życia muszą posiadać kartę rowerową albo odpowiednie prawo jazdy, a młodzież do ukończenia 16 roku życia mieć ubrany podczas jazdy kask ochronny. Za niedopełnienie tego obowiązku odpowiedzialność ponosi rodzic lub opiekun. Przepisy przewidują za brak kasku grzywnę do 100 zł.

Obowiązkowy kask powinien być jednak traktowany jako absolutne minimum, a nie gwarancja pełnego bezpieczeństwa. Kask minimalizuje ewentualne urazy głowy, ale nie ochroni przed obrażeniami innych części ciała. Tymczasem dzieci i młodzież często korzystają z hulajnóg w podkoszulkach, krótkich spodenkach czy lekkim obuwiu. Tym samym w przypadku upadku na asfalt lub kostkę brukową nie posiadają praktycznie żadnej ochrony dla kolan, łokci, dłoni czy innych części ciała i nawet pozornie niegroźny upadek może skończyć się bolesnymi otarciami, ranami, stłuczeniami czy poważniejszymi obrażeniami. Dlatego rodzice powinni pamiętać, że samo założenie kasku nie oznacza, że dziecko jest odpowiednio przygotowane do jazdy. Warto zadbać o odpowiedni ubiór, szczególnie w przypadku dłuższych przejazdów czy jazdy w miejscach, gdzie ryzyko upadku jest większe.

Odpowiedni ubiór jest niezwykle ważny, ale równie istotny jest sposób i miejsce poruszania się na hulajnogach. A wystarczy krótki spacer po Suchej Beskidzkiej by zaobserwować bardzo niebezpieczne sytuacje. Młode osoby niekiedy poruszają się we dwoje na jednej hulajnodze, choć jest to prawnie niedozwolone, a i konstrukcyjnie pojazd przeznaczony jest wyłącznie dla kierującego. Zabronione jest także przewożenie hulajnogą elektryczną zwierząt czy ładunków. Równie niebezpiecznym procederem jest ingerowanie w fabryczne ograniczenia prędkości hulajnóg. Pojazd, który poprzez modyfikacje został przystosowany do rozwijania większej prędkości niż 20 km/h stwarza znacznie większe zagrożenie w przypadku nagłego hamowania, nierówności nawierzchni czy konieczności wykonania gwałtownego manewru. Warto również przypomnieć podstawową zasadę dotyczącą miejsca poruszania się. Hulajnoga elektryczna powinna w pierwszej kolejności korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, a maksymalna dozwolona prędkość wynosi 20 km/h. Jeżeli takiej infrastruktury nie ma, kierujący może korzystać z jezdni, ale tylko wtedy, gdy obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h. Oznacza to, że jazda hulajnogą po jezdni, na której dopuszczalna prędkość jest wyższa niż 30 km/h jest zabroniona.

W określonych sytuacjach hulajnogą elektryczną można poruszać się po chodniku. Dotyczy to przede wszystkim dróg, na których obowiązuje ograniczenie prędkości wyższe niż 30 km/h, jeśli nie ma tam drogi dla rowerów ani pasa ruchu dla rowerów. W takiej sytuacji trzeba jednak jechać z prędkością zbliżoną do tempa pieszego i zachować szczególną ostrożność, ustępować pierwszeństwa pieszym oraz nie utrudniać im poruszania się. Chodnik nie jest więc miejscem do szybkiej jazdy ani urządzania wyścigów. Trzeba również pamiętać, że hulajnogą nie wolno przejeżdżać przez przejście dla pieszych. Przed pasami należy zejść z pojazdu i przeprowadzić go na drugą stronę jezdni. Podczas jazdy zabronione jest korzystanie z telefonu wymagającego trzymania go w ręku. Rodzice powinni mieć świadomość, że lekceważenie tych zasad może skończyć się nie tylko wypadkiem i poważnymi obrażeniami dziecka, ale również konsekwencjami finansowymi. Za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, utrudnianie mu ruchu czy zbyt szybką jazdę po chodniku grożą mandaty. W przypadku niepełnoletnich użytkowników hulajnóg odpowiedzialność za takie sytuacje ponosi rodzic lub opiekun.

Najważniejsze jest, aby rodzice nie traktowali tych zasad wyłącznie jako zbioru przepisów, których naruszenie może zakończyć się mandatem. Ich przestrzeganie ma przede wszystkim chronić zdrowie i życie. Nie warto czekać, aż dziecko wróci do domu po upadku, potrąceniu pieszego czy zderzeniu z samochodem, aby rozpocząć rozmowę o bezpieczeństwie. Wypadku nie można przewidzieć, ale wielu niebezpiecznym sytuacjom można zapobiec. Pamiętajmy, że hulajnoga elektryczna jest pojazdem, a nie zabawką. Osiągane przez nią prędkości sprawiają, że chwila nieuwagi, młodzieńcza brawura lub chęć zaimponowania rówieśnikom mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. Dlatego odpowiedzialność rodziców nie powinna kończyć się na zakupie sprzętu i kasku. To również rozmowa, nauka właściwych zachowań, kontrola i reagowanie wtedy, gdy dziecko lekceważy zasady. Lepiej poświęcić kilka minut na stanowczą rozmowę i wspólne przećwiczenie bezpiecznej jazdy, niż później mierzyć się z konsekwencjami zdarzenia, którego można było uniknąć.

Wojciech Ciomborowski